My i oni, nasz dualizm powszechny

świat zza szyby
świat zza szyby

Czy zawsze dzieliliśmy się na „my” i „oni”?
Czy dualizm musi opisywać nasz świat?
Historia uczy, że tak, a wydarzenia znad granicy z Białorusią są kolejną egzemplifikacją powyższego.  Nie zgadzam się!

Cofnijmy się o dwa tysiące lat, kiedy to w pogańskim Efezie powstała wspólnota pierwszych chrześcijan. W większości byli to „oni”, nie Żydzi: Karyjczycy, Lidyjczycy, kupcy feniccy, których ochrzcił św. Paweł. A kogo miał nawracać, skoro ze swoją przeszłością był spalony u pierwszych (czyli żydowskich) chrześcijan? Paweł dbał o młode pogańskie wspólnoty i próbował chronić przed niechęcią chrześcijan z Jerozolimy, pisał więc do Efezjan uspokajająco: „Nie jesteście już obcymi i przybyszami, ale jesteście współobywatelami świętych [świętymi byli nazywani pierwsi chrześcijanie – JR] i domownikami Boga”. (Ef 2, 19)

Zainspirowana tą myślą, wydrukowałabym na okładkach paszportów „współobywatel i domownik świata”. Nie „Boga”, bo we współczesny świat nie widzi w Bogu rękojmi prawa.

Życie narodu wybranego obwarowane było setkami przepisów. Przetrwali jako społeczność m.in. dlatego, że bardzo pilnowali segregacji narodowej np.  wchodząc do pogańskiego domu, Żyd zaciągał nieczystość, z której musiał się rytualnie obmyć. Oj, unikali oni nieżydowskich sąsiadów.

A tu św. Paweł nazywa pogan „domownikami Boga”. Doprawdy bardzo rewolucyjne słowa, bardzo. Dla przeciętnego mieszkańca Galilei czy Jerozolimy, który dwa tysiące lat temu słuchał Chrystusa, zobaczenie w Rzymianinie czy Samarytaninie „współobywatela” było nie lada wyzwaniem. A gdyby porównać tamto wyzwanie z naszym współczesnym, tym znad wschodniej granicy? Czy przez te 2000 lat coś się zmieniło w ludzkiej mentalności?

„Czy uda nam się wreszcie w tych, których najchętniej uznajemy za „obcych” – zobaczyć kogoś, kto należy do domowników Boga (…)?”[1] – pyta Grzegorz Ryś. To „nam” to z jednej strony katolicy, spodziewam się, czytający Biblię, więc i cytowany tu List do Efezjan. Z drugiej rosnąca liczba kontestujących Kościół powiedzmy liberałów. Teoretycznie więc nikt nie ma ideologicznych podstaw do widzenia w Białorusinach „obcych i przybyszów”.

Ot, paradoks.

[1] Abp. Grzegorz Ryś, Wewnątrz Bożego spojrzenia, Tygodnik Powszechny 45/2021

Dodaj komentarz