inspiracje hr

NVC: słowa są ważne i nieważne

Policja na manifestacji

To samo NVC, które nie przejmuje się znaczeniem słów, każe je ignorować, wybebeszać, by dotrzeć do właściwego przekazu: uczuć i potrzeb rozmówcy, ta sama metoda waży każde słowo, mierzy mu temperaturę, jedne adoptuje, inne odrzuca. Niespójne? Irytujące? Pozornie dwa razy tak. Gdy jednak już oceniłam, że to „immanentna sprzeczność”, a emocje opadły, zaczęłam się śmiać. Tak, to może być niezła zabawa, w końcu po co mam rozum? Z jednej strony trzeba zaglądać pod podszewkę znaczenia, z drugiej z wielką uważnością dobierać słowa do… do wszystkiego: do osoby, jej wieku, statusu społecznego, temperamentu, sytuacji, temperatury emocji, poziomu zażyłości, do potrzeb (!)

Kiedyś młody człowiek – dokładnie pięciolatek – powiedział do mojej Mamy (85) „jesteś starą babą”. Na poziomie faktów trudno zaprzeczyć, niestety dobór słownictwa nieelegancki. Gdyby sformułował to inaczej: „Przeżyła już Pani wiele wiosen.”, również wywołałby konsternację, tyle że pozytywną. Jak emocje opadły, rodzice opowiedzieli, skąd wzięło się to niefortunne sformułowanie. Nie będę przytaczać całości, istotne jest tylko to, że ów młody człowiek eksperymentował. Piękny sposób nauki, bywa że trudny dla otoczenia 😉; adekwatny dla wieku.
Jak pięknie jest bawić się kompetencjami, z dziecinną lekkością sprawdzać, co zadziała. Prawie zawsze jest druga szansa, możliwość korekty wypowiedzi. Dorosłość polega (między innymi) na świadomym wyborze. Świadomym używaniu słów i świadomym używaniu rozumu. Dostaliśmy ten wielki dar, czy pomnażamy go jak ów wierny sługa z przypowieści o talentach (Mt 25,14-30), czy też nie poszerzamy świadomości i trwamy w nieumiejętnościach dziecka? Swoją drogą, jak się pięknie złożyło dla polskiego czytelnika to podwójne znaczenia biblijnego talentu…

Moja znakomita koleżanka, Dorota, napisała ostatnio o znaczeniu słów, jak wielką mają moc. Są słowa, które dodają skrzydeł. Są i takie, które zabijają. Ziarna i plewy w jednym worku. Jak mantra wraca „masz wybór”. Mam. Masz. Mamy.

Gdy chwilę za długo zastanawiam się nad doborem słowa, gestu, czyli gdy kreuję moją reakcję, targają mną obawy, że ocieram się o manipulację. O ile jednak tej „manipulacji” dodać dobre intencje: chęć porozumienia się z drugim człowiekiem bez stosowania przemocy, to obawy są płonne. Żonglowanie słowami i gestami będąc wspaniałą zabawą, jest de facto zaopiekowaniem się drugim człowiekiem, prawdziwą komunikacją.