inspiracje hr

O feedbacku przy świątecznym stole

Boże Narodzenie, a ja o feedbacku… a jednak: myśl o tym, że szefowie zaniedbują przekazywanie pracownikom informacji zwrotnych dotyczących tego, jak oceniają ich pracę towarzyszy mi już od kilku miesięcy. W ostatnim czasie wielokrotnie miałam okazję słyszeć od pracowników zatrudnionych na różnych stanowiskach, że mają obawy związane z tym, że źle pracują, że stracą stanowisko, pracę, że czują się po prostu niepewnie.

Alicja

W pierwszy dzień świąt odwiedzili nas przyjaciele. Alicja potrzebowała porozmawiać o swojej sytuacji w pracy. Emocjonalnie podzieliła się swoją frustracją i bezradnością związaną ze współpracą z jedną z koleżanek. Nie potrafią ze sobą rozmawiać ani współpracować. Ala odbiera uwagi koleżanki jako osobistą krytykę. Denerwuje się, kiedy słyszy, że pracuje uważnie i dużo czasu poświęca na wykonywanie swoich zadań. Odbiera to jako sugestię, że się obija. A przecież tak się stara… Boi się, że jej przełożony ma podobną opinię. Mówiła o tym ze łzami w oczach.

Wychodzi z pracy zdenerwowana. Pochyla się nad każdym słowem, gestem i grymasem koleżanki. Zastanawia się, jaki wpływ na ocenę jej pracy ma to, co mówi jej współpracowniczka. Zamartwia się o swoje bezpieczeństwo pracy. Zapytana o to, jak widzi tę sytuację jej przełożony – odpowiada: „Nie wiem. Tomek nigdy nie rozmawia ze mną w taki sposób. Nie mówi, co robię dobrze. Najwyżej zwraca uwagę innym, jak coś jest zrobione niewłaściwie. Bardzo się przy tym denerwuje. Ale do mnie nie ma pretensji. Może po prostu nie chce mi tego powiedzieć, a potem mnie zwolni?”

Nie dostając informacji zwrotnych, sama wymyśla, jaką opinię ma Tomek. Niestety przychodzi jej do głowy jedynie krytyka i niezadowolenie. Wyświetlają jej się negatywne scenariusze. Nie ma mowy o poczuciu bezpieczeństwa, pozytywnym podejściu i motywacji zbudowanej na akceptacji. Jej zaangażowanie oparte jest na dwóch filarach: lęku i obowiązkowości. Kiedy kończy się weekend, jest zdenerwowana i nieszczęśliwa, że ma pójść do pracy. Źle śpi. Czuje napięcie, czasem strach. Wydaje się, że ta praca jest dla niej karą…

Pomyślałam sobie, że Ala potrzebuje rozmowy z Tomkiem. Potrzebuje, żeby powiedział jej, jak widzi jej pracę, co w niej jest wykonywane prawidłowo, a może wręcz powyżej oczekiwań, za co konkretnie ceni współpracę z ją, jakie ma zastrzeżenia, czego od niej oczekuje. Sytuacja byłaby klarowna. Dziewczyna nie miałaby powodów do wymyślania sobie krytyki, zastrzeżeń i kreowania lęków. Niewiele potrzeba, a jednak się nie zdarza.

Dlaczego?

Dlaczego szefowie uciekają od udzielania informacji zwrotnych podwładnym? Zwykle, kiedy ich o to pytam, słyszę, że brakuje im czasu, uważają, że trzeba reagować, kiedy dzieje się coś złego, nie wiedzą, co powiedzieć, bo nie mają konkretnych przykładów zachowań, czują się skrępowani taką formułą rozmowy poniekąd o niczym. Poza tym, zwłaszcza w przypadku potrzeby przekazania pochwał, mają poczucie, że mogą one rozpieścić podwładnych i spowodować, że osiądą na laurach. Obawiają się, że nie będą mieli co powiedzieć. W zasadzie wydaje się, że dobrze by było, gdyby pracownicy zaakceptowali, że pochwałą jest brak zastrzeżeń.

A przecież rozmowa jest ważna. Każdy z nas jej potrzebuje. Naprawdę!

Rafał

U jednego z Klientów pracuję właśnie z nowozatrudnionym szefem sprzedaży. Ma duże doświadczenie. Podjął się dużego wyzwania. Wpadł w wir pracy. Z odwagą i kreatywnością realizuje postawione mu cele. Prowadzi skomplikowane negocjacje uwzględniające sytuację pandemiczną, ciągły wzrost cen komponentów i produkcji. Z sukcesem pozyskuje klientów i wprowadza nowe warunki współpracy z dotychczasowymi. Jest w tym naprawdę dobry i przynosi firmie konkretne zyski. Ma świadomość realnego sukcesu. Mimo to Rafał czuje się niepewnie. Często dzwoni do mnie, żeby podzielić się wątpliwościami czy niepokojem. Nie wie, czy będzie dalej pracował. Potrzebuje wiedzieć, jak jego działania ocenia przełożony. Potrzebuje informacji o tym, co robi dobrze, a co powinien zmienić. Potrzebuje znać perspektywę.

A przecież wystarczyłaby rozmowa…

Kasia

Kasia, która niedawno objęła stanowisko głównego kontrolera dzwoni wieczorami, żeby upewnić się, że dobrze sobie radzi. Opowiada o tym, że rozmawiała z przełożonym, przedstawiła mu swoje pomysły, wysłuchał ich z entuzjazmem, zaplanowali działania, a potem szef usiadł przy swoim biurku, zajął się pracą i nawet nie pożegnał się z nią, kiedy wychodziła. Dziewczyna wróciła do domu z myślą, że coś zrobiła źle podczas spotkania i została ukarana zignorowaniem przy zakończeniu rozmowy. Zamiast odetchnąć po pracy, zastanawiała się, co takiego złego zrobiła i jakie konsekwencje ją spotkają. Miała kompletnie rozwalony wieczór. Potrzebowała telefonicznej analizy sytuacji, wsparcia i pocieszenia. Bała się o jutro.

A przecież wystarczyłaby rozmowa…

Maciej

Maciej – szef produkcji. Zaczynał od stanowisk operatorskich. Awansował dzięki swojej pracowitości, pomysłowości i lojalności. Obejmował kolejne stanowiska, wykazując się ponadprzeciętnym zaangażowaniem. Szukał rozwiązań nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Nie poddawał się. Zawsze wykazywał się myśleniem biznesowym. Przychodził pierwszy, wychodził ostatni. Czasem trudno mi było uwierzyć, że to człowiek, a nie model idealny. Sukces naprawdę zawdzięcza swojej pracy. Wszyscy w firmie to wiedzą, poza … Maciejem, który kilka tygodni temu poprosił mnie, żebym zapytała właściciela, czy może być pewny pracy na zajmowanym stanowisku, bo boi się, że ją straci. Zapytany z jakiego powodu – odrzekł, że nie wie, czy dobrze pracuje. Opadły mi ręce. Jak to nie wie?!? Zadałam mu kilka pytań dotyczących osiąganych wyników, zaangażowania ludzi, jakości ich pracy, tempa radzenia sobie z przeciwnościami. Na wszystkie odpowiedział pozytywnie. Mimo to nadal był niepewny, bo nigdy nie usłyszał od szefa żadnej informacji zwrotnej. Powiedział, że bardzo potrzebuje rozmowy, podsumowania, choć raz w roku. Chce wiedzieć, jak pracuje, bo to go motywuje i daje poczucie sensu i bezpieczeństwa.

Od strony szefa

Wiem, że w opisanych wyżej przypadkach przełożeni bardzo cenią pracę tych osób. Mam także pewność, że szef Alicji ma poczucie, że zatrudniając ją, złapał pana Boga za nogi. Jednak żaden z nich nie pokusił się o przekazanie tych informacji Ali, Rafałowi, Kasi i Maciejowi.

Rozmowa, otwarta wymiana myśli i opinii nic nie kosztuje, a może przynieść wiele dobrego, wiele wyjaśnić, wzmocnić motywację, zaangażowanie, pokazać, że warto iść w danym kierunku albo skorygować drogę, żeby nie popełniać błędów, których możemy być po prostu nieświadomi.

Dlatego warto rozmawiać. Warto dzielić się opiniami i oczekiwaniami. Warto to robić zgodnie ze skutecznymi modelami rozmów, ale to już temat na inny wpis.