inspiracje hr

Typ osobowości kontra przepisy drogowe

Lubię jeździć samochodem. Choć dla mnie samej to stwierdzenie, zwłaszcza jak wypowiadam je na głos, jest dalej dość obce. Do robienia prawa jazdy podchodziłam trzy razy. Bynajmniej nie dlatego, że nie zdawałam egzaminów – ilekroć dość sprawnie przechodziłam zagadnienia teoretyczne, nauka praktyczna również nie stanowiła większego problemu – to ten zaczynał się, kiedy trzeba było iść na egzamin. Nawet egzamin wewnętrzny. Za każdym razem czułam, że to jeszcze nie jest ten moment, że jeszcze potrzebuję z godzinę pojeździć, zerknąć w przepisy ruchu drogowego. I tak rezygnowałam. Ostatnie podejście było rzeczywiście ostatnim – dzięki wsparciu i determinacji Kuby oraz instruktora, który sam zawiózł mnie do ośrodka egzaminacyjnego. A raczej to ja tam pojechałam, bo jeszcze przed egzaminem miałam godzinę jazdy. I tak oto stałam się posiadaczem dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdów. Na początku ogromny stres, dziś lubię to robić. 

Z reguły nie łamię przepisów i zakazów. Mówię z reguły dlatego, że czasem nie jestem ich świadoma. Mój niebieski typ osobowości ma wpisane przestrzeganie regulaminów. Źle czuję się nawet z tym, kiedy w sposób nieprzewidziany przez producenta, użyję jakiegoś sprzętu. Przepisy drogowe są dla mnie szczególnie ważne, bo wierzę, że przynajmniej część z nich ma zapewnić nam bezpieczeństwo. Staram się nie przekraczać prędkości, choć właśnie o prędkości dziś chcę powiedzieć.
Od 1 stycznia 2022 roku weszły w życie nowe przepisy mówiące o tym, że w sytuacji, kiedy kierowca przekroczy prędkość nawet o 1 km/h czeka go sowity mandat. Mandatów boję się jak diabeł świeconej wody. To potęguje przestrzeganie przeze mnie przepisów na drodze. Jednak kiedy ostatnio wracałam z pracy w ciemny zimowy wieczór zdałam sobie sprawę, że to nie do końca jest takie bezpieczne. Podczas jazdy skupiałam się tylko i wyłącznie na tym, żeby nie przekraczać prędkości. Ba! Ja nawet jechałam o 1 km/h mniej. Trasa z pracy do domu nie jest długa, trwa około 20 minut. Wróciłam do domu wykończona. A co mają powiedzieć Ci, którzy wracają 4 godziny? Nie jestem zwolennikiem bardzo szybkiej jazdy, będąc zarówno pasażerem jak i kierowcą – boję się jej. Ale rygorystyczne przestrzeganie 1 km/h zakrawa u mnie na zdecydowaną przesadę. Dotarło do mnie, że nie zwracałam uwagi na bezpieczeństwo – skupiałam się tylko na tym, żebym nie przekroczyła prędkości i nie musiała borykać się z konsekwencjami w postaci mandatu. Pytanie: czy jestem jedyna?
Jedną z charakterystycznych cech niebieskiego typu osobowości jest właśnie przestrzeganie reguł i zasad. Co się stanie na drodze, jeśli takich niebieskich będzie więcej? Czy rzecz, która miała zwiększyć bezpieczeństwo będzie doprowadzała do większej ilości wypadków? Jak zareagować? Gdzie znaleźć złoty środek? 

Od 10 dni nie wsiadałam do samochodu. Jestem na izolacji kończącej się jutro. Z jednej strony kusi mnie, żeby pojeździć, wszak ktoś musi odwieźć Alka do żłobka, z drugiej strony boję się, czy jeszcze potrafię jeździć?